Donald Trump a konopie – legalizacja, marihuana medyczna czy pieniądze? Co najbardziej interesuje prezydenta USA?

To już oficjalne – Donald Trump został 45. prezydentem Stanów Zjednoczonych. Jakie jest jego stanowisko w temacie marihuany? Czy będzie kontynuował przyjazne podejście Obamy, czy może postara o zaostrzenie prawa? Jasne określenie swojej pozycji jest konieczne, ponieważ zdanie przywódcy największego mocarstwa na świecie na pewno będzie miało wpływ na decyzje rządzących w Europie. Donald Trump a konopie, co z tego będzie? 

Donald Trump kłamie?

Donald Trump kłamie?

Prezydent miał swoją opinię… 27 lat temu

9 listopada 2016 roku w czterech stanach USA zalegalizowano marihuanę. W tym samym dniu obywatele wszystkich 50 stanów wybrani Donalda Trumpa na prezydenta. Wielu zwolenników legalizacji było zszokowanych, ponieważ mimo wszystko Trump podczas swojej kampanii wyborczej wydawał się nie być zainteresowany tematem konopi. Nie było łatwo rozpoznać jego stanowiska w tej sprawie, ponieważ niejednokrotnie prezydent-elekt mówił wiele sprzecznych rzeczy o marihuanie.

Wspominał na przykład, że 27 lat wcześniej był pewien tego, że rząd powinien jak najszybciej skończyć wojnę narkotykową, zalegalizować wszelkie specyfiki i zarabiać dzięki nałożonym na nim podatkom. Część z tej kwoty powinno się przeznaczyć na edukowanie obywateli odnośnie konsekwencji zażywania. To wg młodego Trumpa powinno ukrócić samowolę przestępców i odebrać im „narzędzie pracy”. Tak prezydent mówił kiedyś, ale czy dziś jest w stanie potwierdzić swoje słowa? Niestety nie. Jak można zaobserwować w czasie wywiadów Trump woli albo w ogóle nie poruszać tego tematu, albo powoli wycofuje się ze swoich stanowczych deklaracji.

Medyczna nie może być zła, prawda?

Nowy prezydent USA przynajmniej nie kwestionuje zastosowania medycznej marihuany. Jak twierdzi: „konopie lecznicze są zupełnie inną sprawą, niż stosowanie rekreacyjne. W czasie swojej prezydentury chciałbym, aby we wszystkich stanach chorzy mogli legalnie korzystać z marihuany do celów medycznych.” Jednak fala legalizacji, która trwała trzy lata, zdaje się w ogóle nie zainteresowała Trumpa, a jego obecne działania wydają się mieć charakter odwetowy na byłej władzy i nie niosą w sobie żadnego śladu troski o chorych. A może jest zbyt wcześnie, by wydawać jakikolwiek osąd?

Oficjalne poczynania prezydenta

Gdy na całą sytuację spojrzy się bez rozmyślania o polityce, to  trudno znaleźć jakiekolwiek powody do obaw, gdyż osobiste przekonania Trumpa naprawdę nie brzmią jak słowa wypowiedziane przez człowieka mającego podejście „zero tolerancji”. Jednak gdy tylko zdecydujemy się zerknąć za kulisy, zobaczymy niepokojący trend. Trump nominował dwóch zdeklarowanych przeciwników konopi na kluczowe stanowiska związane z polityką narkotykową –  Toma Price’a ogłosił Sekretarzem Zdrowia, natomiast Jeffa Sessionsa obsadził w roli Prokuratora Generalnego.

Wydawać by się mogło, że takim posunięciem oficjalnie rozpoczął wojnę z marihuaną, jednak chwilę później okazuje się, że Trump powołuje Jima O’Neilla, człowieka znanego i cenionego w środowisku pro-konopnym, jako szefa FDA (Food and Drug Administration). FDA jest jednym z organów odpowiedzialnych za klasyfikowanie i ocenę potencjalnego ryzyka wynikającego ze spożycia substancji kontrolowanych. To właśnie ta organizacja decyduje o tym, czy dany produkt stanie się ogólnodostępny, czy zostanie zakazany. Warto wspomnieć, że od kilku lat FDA notorycznie odmawiała usunięcia marihuany z listy najbardziej niebezpiecznych substancji. O’Neill otwarcie opowiada się za legalizacją marihuany i uważa że dzięki temu można by położyć kres globalnej wojnie z narkotykami.

Decyzje Trumpa są więc bardzo zaskakujące. Z jednej strony wybiera osoby, które od lat walczą z marihuaną i nie zgadzają się nawet na wprowadzenie medycznych konopi, z drugiej niezwykle odpowiedzialny tytuł wręcza mężczyźnie, który większość swojej działalności politycznej spędził na propagowaniu marihuany.

Donald Trump. Jaki los czeka marihuanę?

Donald Trump. Jaki los czeka marihuanę?

Ostatnie słowo należy do inwestorów?

Ponadto O’Neill jest ściśle związany z Peterem Thielem, który jest jednym z najważniejszych amerykańskich inwestorów z Doliny Krzemowej. Thiel jest współzałożycielem PayPala i od tego czasu należy do niewielkiego grona przedsiębiorców w Privateer Holding – pierwszej grupy fundraisingowej w biznesie konopnym. Privateer Holding zebrano łącznie 122 mln USD i wykorzystało ten budżet na rozwój kilkudziesięciu firm z różnych sektorów przemysłu konopnego w USA i Kanadzie. Między innymi to właśnie dzięki PH udało się zabezpieczyć prawa do spuścizny pozostawionej przez Boba Marleya i ocalić markę „Marley Naturals” przez 30 lat.

Peter Thiel otwarcie popierał Donalda Trumpa w czasie kampanii prezydenckiej i był nawet jego delegatem. Dodatkowo mówi się o tym, że firma przekazała 1,25 mln USD na poczet wyborczy!

Pro czy anty?

Analizując wypowiedzi amerykańskich specjalistów można zauważyć, że w większości są oni optymistycznie nastawieni do aktualnych decyzji Donalda Trumpa i jego postawy wobec marihuany. Podkreślają, że  prezydent i jego ​​administracja jest obecnie najbardziej świadoma niesamowitego potencjału gospodarczego, jaki niosą ze sobą konopie. Stoi jednak przed nimi trudne zadanie, ponieważ muszą również działać w uszanowaniu do opinii swoich konserwatywnych zwolenników.

Rzeczywistym zagrożeniem dla dalszej liberalizacji prawa w temacie marihuany w USA nie wydaje się być sam Trump, ale raczej kilka twardogłowych osób, które zostały obsadzone na kluczowych stanowiskach. W konsekwencji to nieliczne grono może zniwelować wiele lat wytężonej pracy i zmian nad prawem legalizacyjnym, nie tylko w USA, ale we wszystkich krajach na świecie. Zwolennicy marihuany mają nadzieję, że Trump wprowadzi w życie słowa, które wypowiadał wiele lat temu i nauczy Amerykanów czerpać korzyści ze stosowania właściwej polityki antynarkotykowej. Z drugiej jednak strony istnieje obawa, że jedną ustawą położy kres dotychczasowemu procesowi legalizacji. Jak będzie naprawdę? Niestety nie można zrobić nic więcej, niż tylko czekać na rozwój wydarzeń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.