Marihuana dobra na boreliozę?

Borelioza, czyli Lyme borreliosis to plaga ostatnich czasów. W Polsce co roku przybywa 9-10 tysięcy osób cierpiących na tą przypadłość, jednak jak twierdzą eksperci, jest to jedynie wierzchołek góry lodowej. Pozostali chorzy żyją w błogiej nieświadomości, nie wykonując specjalistycznych badań.

 Jest to choroba przenoszona na człowieka i niektóre zwierzęta przez kleszcze. Borelioza wywołuje liczne kontrowersje w świecie medycznym, głównie ze względu na wciąż niedostateczne zbadanie tego schorzenia.

Część środowiska medycznego twierdzi, że wielotygodniowe traktowanie pacjenta antybiotykoterapią może przynieść pozytywne rezultaty, natomiast pozostała część jest jednak zdania, że tego typu działania nie mają najmniejszego sensu. Pamiętajmy, że długotrwałe leczenie antybiotykiem wiąże się ze skutkami ubocznymi.
Jak dotąd, nie potwierdzono skutecznej, 100%-owej możliwości wyleczenia wszystkich chorych pacjentów.

Nadzieję przynosi olej Ricka Simpsona (RSO), który nie tylko tłumi chorobę, ale także potrafi ją całkowicie wyleczyć.

Alexis, pacjentka z boreliozą z USA, została zdiagnozowana w późnym stadium choroby. Antybiotyki, uszkadzając przewód pokarmowy doprowadziły do niezbędnej hospitalizacji. Destrukcja układu pokarmowego zmusiła lekarzy do odstawienia leków, zaczęto więc traktować Alexis środkami przeciwbólowymi, których rezultaty były znikome. Pomogła jednak marihuana, na początek w lufce. Poprawiła kobiecie apetyt, pomogła utrzymać siły i wagę.  Obecnie, pacjentka próbuje oleju RSO, o bardzo wysokiej zawartości THC. 

Kolejnym przykładem jest Shelly White’s, która znosiła ponad 10 wyniszczających ataków boreliozy każdego dnia, przez półtora roku. Swoją terapię zaczęła od skrętów, następnie był vaporizer – do bezdymnych inhalacji.

Finalnie, testy zakończyły się na oleju RSO, który po miesiącu (!) pozwolił Shelly wrócić do szkoły i pracy. Wkrótce zaczęła żyć „normalnie”, jak dawniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.