Muzyczna marihuanowa podróż (lata 60. i 70.)

Kiedy ktoś mówi „muzyka i marihuana”, to pierwsze, co przychodzi nam na myśl, to Bob Marley. Jednak piosenek o tej tematyce jest o wiele, wiele więcej! Czasami wokaliści wyśpiewują nam wprost to, co mają na myśli, innym razem wszystko jest ukryte pod warstwą poezji i niedopowiedzeń.  

1960 i 70 – złote lata muzyki

Często produkuje się muzykę mającą trafić tylko do palaczy. Dlaczego? Naukowcy wyjaśniają, że po zażyciu marihuany w naszym mózgu stymulowane są obszary odpowiedzialne za przetwarzanie i wyostrzenie zmysłu słuchu, dzięki czemu jesteśmy w stanie rozpoznać mniejsze szczegóły i subtelne różnice w dźwięku. Dlatego niejednokrotnie muzyka dla palaczy wydaje się wszystkim innym, co najmniej mówiąc, dziwna – wolna, eteryczna, pozbawiona sensu. Gdyby jednak się wsłuchać, można dotrzeć do ich prawdziwego sedna.

Chcielibyśmy zaprezentować Wam kilka piosenek z lat 60. i 70. oraz z tak zwanego okresu „Cannabis Classics”, kiedy to marihuana była obecna na prawie każdym koncercie i imprezie. Zwrócimy uwagę na takie gatunki muzyczne jak rock, funky, country, reagge.

Bob Dylan – The Times Są-Changin’ (1964, The Times They Are a-Changin, American Folk)

Jest to jeden z najlepszych hymnów protestacyjnych napisanych w 1960 roku. Ta piosenka ma potencjał, aby zabrać nas do skrzywionej USA, gdy ludzie masowo sprzeciwiali się wojnie i bronili praw cywilnych. Pomimo tego, że wiele z tych osób paliło marihuanę w każdej minucie swojego młodego życia, to jako jedyni przejawiali głos rozsądku wśród swojego pokolenia. Doskonały wybór dla słuchaczy o buntowniczej naturze!

Jimmy Hendrix – Purple Haze (1967, Are You Experienced, Psychedelic Rock)

Gdybyśmy mogli podróżować w czasie, to pewnie większość z nas najprawdopodobniej ustawiłaby datę na 1969, aby móc zobaczyć Jimmy Hendrixa i koncert z Purple Haze wraz z jego interpretacją amerykańskiego hymnu narodowego na Woodstocku. Czy jest jeszcze na tej planecie ktoś, kto umie swoimi palcami stworzyć tak genialne solówki gitarowe?

The Doors – Riders on the Storm (1971, L.A. Women, Psychedelic Rock)

 

Klasyk nad klasyki. „Jeźdźcy burzy” wraz z Light My Fire, to doskonałe utwory do słuchania podczas bycia na haju. The Doorsów również zalicza się do psychodelicznego rocka, jednak są oni znacznie łagodniejsi niż Hendrix, a ciężkie brzemiennie gitary uszlachetniono np. pianinem elektrycznym. Majestatyczny głos Jima Morrisona nagrywano dwa razy, aby uzyskać efekt echa, przyczyniając się do stworzenia ponurej atmosfery. Mowa tu o subtelnych różnicach we wstępie. Słyszysz  jak Jim Morrison szepcze słowa? Słuchaj uważnie.

John Prine – Illegal Smile (1971, John Prine, Country/Folk)

Czy próbowałeś słuchać country, podczas palenia marihuany? Jeśli nie, daj temu gatunkowi szansę. Illegal Smile napisane i wykonywane przez Johna Prine’a jest bardzo dobrym przykładem na to, że można stworzyć piosenkę country opisującą zwykłe życie codzienne regularnego palacza.

Pink Floyd – Time (1973, The Dark Side of the Moon, Progressive/Psychedelic Rock)

Pink Floydów można kochać albo nienawidzić, jednak nie można odmówić im tego, że ich muzyka to swoiste dzieło, które nadało drogę wielu innym artystom. Pokolenia zażywających konopie indyjskie czczą Dark Side of the Moon, a Time zaskarbił sobie specjalne miejsce w ich sercach. Dzięki Pink Floyd można odpłynąć i przenieś się do zupełnie innego świata, często nawet bez wspomagania się marihuaną.

Ray Charles – Let’s Go Get Stoned (1966, Crying Time, Rhythm and Blues)

Nie da się ukryć, że Ray Charles nie przebierał w słowach. Let’s Go Get Stoned jest jedną z tych piosenek, w których nie musimy szukać drugiego dna. Ray napisał ten tekst chwilę po wyjściu z przymusowego odwyku, na który trafił po aresztowaniu za posiadanie heroiny.

Peter Tosh – Legalize It (1976, Legalize It, Reggae)

„Zalegalizuj – nie krytykuj tego. Zalegalizuj to, a ja będę to rozgłaszał”. Peter Tosh ze swoim podejściem był przed czasem i niestety zmarł, zanim dostał szansę leganie zapalić jamajski pączek. Tosh został zamordowany w swoim domu w Kingston, ale jego duch nadal żyje w muzyce, którą stworzył.

Rick James – Mary Jane (1978, Come Get It!, Funk)

Przecież chodzi o to, by dobrze się bawić, a nic nie potrafi wprowadzić nas w pozytywny nastrój tak, jak porządna dawka funky! Rick James i marihuana tworzyli więc idealną parę – „Zakochałem się w Mary Jane. Ona jest dla mnie najważniejsza. Sprawia, że czuję się dobrze. Sprawia, że moje serce śpiewa”. Niektórzy mogą znać Mary Jane z filmu Half Baked i genialne naśladowanie Ricka Jamesa przez Dave Chappelle. Świetna piosenka do słuchania w czasie palenia.

John Holt – Police in Helicopter (1983, Police in Helicopter, Reggae)

Jesteś wojującym plantatorem konopi i z drugiej strony nie jesteś wielkim fanem helikopterów policyjnych? Oto twój reggae hymn! Tekst w głównej mierze mówi o tym, jak bardzo niesprawiedliwe i uciążliwe jest ciągłe użeranie się z prawem, kiedy tak naprawdę chcemy dbać o (nie)zwykłe rośliny. „Nie wadzimy waszym bananom, nie wadzimy pszenicy. Nie wadzimy waszej papryce, nie wadzimy wam w ogóle”.

Ben Harper – Burn One Down (1995, Fight for Your Mind, Alternative Rock)

Przekaz tej piosenki jest prosty – nie podoba ci się marihuana, nie przychodź, nie narzekaj, nie marudź. Ben prosi, by pozwolić mu palić w spokoju, bez ciągłych pretensji i straszenia, tym bardziej przez osoby, które nigdy wcześniej nie miały z marihuaną nic wspólnego. Spokojna muzyka pozwala złapać trochę oddechu i dystansu do wiecznego linczu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.